Slow life

Pomogli już dziesiątkom lokalnych biznesów prowadzonych przez seniorów. Wywiad z inicjatorami akcji Dziadkowie Biznesu

Fot. Twórcy kampanii społecznej Dziadkowie Biznesu

Właściciele małych sklepów, lokali i zakładów użytkowych to często seniorzy, dla których ich działalność jest pasją, w którą od dekad wkładają całe serce. Wielkie supermarkety, fast fashion i tendencja do wyrzucania zamiast naprawiania sprawiły, że ich tętniące kiedyś życiem lokalne biznesy przeżywają dziś ogromny kryzys. Obecna z nami już od ponad roku pandemia tylko go pogłębiła.

Tego problemu jest świadoma grupa studentów, którzy w ramach olimpiady Zwolnieni z Teorii wystartowali z kampanią społeczną Dziadkowie Biznesu. Ich inicjatywa promuje małe lokalne biznesy prowadzone przez seniorów w całej Polsce. Akcja stała się viralem w sieci i pomogła już dziesiątkom seniorów. Pomysłodawcy opowiedzieli mi o tym, jak ważne jest wspieranie lokalnych biznesów i co robić, żeby im pomóc.

Elżbieta Baron: Wasz profil na Instagramie ma już ponad 40 tys. obserwatorów. Media i influencerzy udostępniają informacje nie tylko o samej inicjatywie, ale też o konkretnych miejscach. Pod każdym postem ludzie zachwycają się konkretnymi biznesami i ich historią, a także gorąco zachęcają innych do zakupów. Wasza akcja stała się prawdziwym viralem! Jak wpadliście na pomysł na inicjatywę Dziadkowie biznesu?

Dziadkowie Biznesu: Wszystko zaczęło się od zadania na studiach, w ramach którego mieliśmy wziąć udział w olimpiadzie Zwolnieni z Teorii. Nasz projekt miał odnosić się do osób starszych. Na Instagramie jednego z większych kont w Polsce zobaczyliśmy informację o starszej pani sprzedającej kwiatki pod sklepem. Dzięki ich informacji, kwiaty rozeszły się w godzinę. Stwierdziliśmy, że fajnie by było zebrać takie posty w jedno miejsce i tak powstali „Dziadkowie Biznesu”. 

E.B.: Z czym borykają się właściciele lokalnych biznesów? 

D.B.: Starsi właściciele biznesów mają problem głównie z wypieraniem przez osoby młodsze. Większość ludzi woli zrobić szybkie zakupy przez internet niż chodzić po mieście i szukać odpowiedniego sklepu. Dodatkowo, coraz to nowsze technologie są dla starszych przedsiębiorców udręką. W dzisiejszych czasach bardzo ważny jest marketing i dobre pokazanie swoich produktów w internecie, do którego bardzo często nie mają oni dostępu.

E.B.: Jak wyszukujecie biznesy? Czy można samemu do Was zgłosić biznes?

D.B.: Na początku sami szukaliśmy w naszych miastach osób, które takiej pomocy potrzebują, ale teraz dostajemy wiadomości z całej Polski. Na naszych profilach w mediach społecznościowych (Instagram, Facebook, Twitter) mamy instrukcję, jak zgłosić do nas swojego przedsiębiorcę, więc zachęcamy wszystkich do kontaktowania się z nami.

E.B.: Wiele seniorów, których biznesy publikujecie stoi przed decyzją o zamknięciu działalności. Czy macie możliwość śledzenia co dzieje się z nimi  po Waszej publikacji?

D.B.: Niestety, pandemia dotknęła ich szczególnie, dlatego w pierwszej kolejności staramy się pomóc osobom, które są w najcięższej sytuacji. Cały czas mamy z nimi kontakt, dostajemy wiadomości, że faktycznie udało się uchronić biznes od zamknięcia. Poza tym jesteśmy dla nich dostępni, jeśli potrzebują innej pomocy tj. prawnej czy księgowej. 

E.B.: Biznesy to w dużej części sklepy albo miejsca usługowe, w których można naprawić zniszczone rzeczy. Wiele z Waszych obserwatorów to ludzie młodzi, przyzwyczajeni do zakupów w sieciówkach i wyrzucania zamiast naprawiania. Można powiedzieć, że realnie zmieniacie nawyki zakupowe młodszych pokoleń! Jakie to uczucie?

D.B.: Jest nam bardzo miło słyszeć, że faktycznie mamy realny wpływ na młode osoby. Sami, przed rozpoczęciem kampanii, nie byliśmy do końca świadomi, że np. zamiast wyrzucać porwane buty i kupować nowe, można zanieść je do szewca, który da im nowe życie. To wspaniałe, że tacy cudowni ludzie znowu zaczynają być zauważani.

E.B.: Realnie zmieniliście już losy dziesiątek polskich biznesów. Macie jakieś swoje ulubione przypadki miejsc, którym pomogliście?

D.B.: Z wszystkimi mamy ogromną więź emocjonalną i strasznie cieszymy się, że wielu z nich zaczyna znowu cieszyć się ze swojej pracy, która jest również ich pasją. Jednym z naszych ulubionych przedsiębiorców jest Pan Stanisław z Radio Cafe, który poświęcił naprawdę dużo dla swojej restauracji. Postanowił sprzedać swoje mieszkanie, aby ją ratować! Poza tym jest cudownym i ciepłym człowiekiem, który widać, że kocha to co robi.

E.B.: Inicjatywa z założenia była realizowana jako projekt. Czy będzie nadal trwała?

 D.B.: Tak! Zakończyliśmy już nasz udział w olimpiadzie, jednak mamy nadzieję, że to dopiero początek większej kampanii społecznej. Już teraz jesteśmy na etapie formalizowania naszej inicjatywy, abyśmy mogli zacząć pomagać na jeszcze większą skalę.

E.B.: Świetnie to słyszeć! Dziękuję Wam za poświęcony czas i rozmowę.

Dziennikarka z wykształcenia i pasji. Od 8 lat pisze i publikuje artykuły, przede wszystkim o tematyce mody i stylu życia. Bacznie obserwuje branżę mody i jej ewolucję w kierunku zrównoważonego rozwoju. Prywatnie, nie podąża ślepo za trendami i kupuje ubrania z drugiej ręki. W weekendy coraz częściej ucieka z miasta, a podróże organizuje w stylu slow.
Elżbieta Baron

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *